Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 31 lipca 2011

Madryt!


Trochę zepsułem ten wpis, bo już od razu wiadomo że dotarłem do celu mojej podróży;) Ostatnie 500 km i udało się! Madryt!

Ale wcześniej sporo się działo. Zacznijmy od spania. Tak wyglądała nasza noc. Kuba radził żeby przywiązać się do motocykla, ale zrezygnowałem z tego pomysłu. Przełożyłem tylko rękę przez felgę;)


O 8:00 ruszyłem w drogę. Tzn., zanim ruszyłem, popchałem sobie motocykl żeby go wreszcie odpalić. I tak, szczęśliwy że motocykl ruszył, wyjechałem na autostradę. Ruch był niewielki więc cieszyłem się, że będę mógł jechać bez zapalonych świateł. Do czasu! :)


Czym byłaby podróż, bez kontroli policji! Oczywiście chodziło im o brak świateł. I tak, policjanci po hiszpańsku a ja im po angielsku. Rozmowa nie miała prawa trać długo, więc po kilku chwilach owa para mundurowych machała mi gdy ja wjeżdżałem na autostradę. Bez mandatu!


W sumie szybko przekonałem się, że światła się przydadzą, ponieważ gdy tylko wjechaliśmy w góry, zaczęła się mgła. I tak było przez dobre 30 min. jazdy.


Później szło już szybko! Kilometry uciekały, a ja ... ja uciekałem z przed bykiem!


Madryt widziałem już z odległości 60km. Od razu wróciły wspomnienia. Byłem tu kilka razy. Zawsze spędzałem tu miłe chwile. Zawsze w otoczeniu wspaniałych ludzi.
Liczę że tym razem będzie tak sam! Jestem na miejscu! To tu jechałem 3300 km. To dla tego miejsca spędziłem 4 dni sam ze sobą. Jestem szczęśliwy! Udało się. Reszta jest wspomnieniem.

4 komentarze:

  1. gratulacje, udało się :) hahah czym była by cała podróż bez spotkania z mundurowymi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję! :)
    Ja mam zawsze szczęście do policji:) Jak Twoje przygotowania? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjecie policji najlepsze! Smieszne maja mundurki ;) a Ty i tak miałeś szczescie, ze tylko raz Cie dopadli przez 3300km.
    Gratulacje z racji przebytej drogi i wielki szacun!

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak szczerze, to sądziłem że zatrzymają mnie już w Niemczech. Masz rację. Udało się! Dzięki! Następnym razem jedziecie ze mną!

    OdpowiedzUsuń