Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 31 lipca 2011

Na dobranoc.

Jestem w trakcie odsypiania trzech poprzednich nocy. Powoli dochodzi do mnie to, że DOJECHAŁEM DO MADRYTU NA MOTORZE! Sam . Cztery dni sam ze sobą, to dużo czasu żeby się móc zastanawiać nad własnym życiem. Ten miesiąc będzie dla mnie bardzo ważny. Mam nadzieję, że dużo się zmieni. Jak będzie, to tylko Bóg wie.

Co do samego projektu... Jeszcze miesiąc temu, gdyby ktoś mi powiedział, że to wszystko tak będzie wyglądać, kazałbym mu puknąć się w głowę. Nie przypuszczałem, że to urośnie do takich rozmiarów... Mam ogromny dług do spłacenia:)
Dziękuję za Waszą obecność.

Zdjęcia mistrza fotografii na jego blogu

Mój bardzo dobry kolega jest pasjonatem fotografii. Cztery dni temu żegnał mnie razem z innymi, gdy rano wyruszałem. Dziś zamieścił na swoim blogu kilka zdjęć.

Oto link do blogu:

http://mateuszpluta.wordpress.​com/2011/07/31/3300-km-w-jedna​-strone/


Mateusz, Bardzo Ci dziękuję! :)

Aha! Chłopak obstawia wszelkie imprezy! Wesela/komunie/pogrzeby... Robi fantastyczne zdjęcia! Polecam! Załatwię rabat jak będzie trzeba!

Madryt!


Trochę zepsułem ten wpis, bo już od razu wiadomo że dotarłem do celu mojej podróży;) Ostatnie 500 km i udało się! Madryt!

Ale wcześniej sporo się działo. Zacznijmy od spania. Tak wyglądała nasza noc. Kuba radził żeby przywiązać się do motocykla, ale zrezygnowałem z tego pomysłu. Przełożyłem tylko rękę przez felgę;)


O 8:00 ruszyłem w drogę. Tzn., zanim ruszyłem, popchałem sobie motocykl żeby go wreszcie odpalić. I tak, szczęśliwy że motocykl ruszył, wyjechałem na autostradę. Ruch był niewielki więc cieszyłem się, że będę mógł jechać bez zapalonych świateł. Do czasu! :)


Czym byłaby podróż, bez kontroli policji! Oczywiście chodziło im o brak świateł. I tak, policjanci po hiszpańsku a ja im po angielsku. Rozmowa nie miała prawa trać długo, więc po kilku chwilach owa para mundurowych machała mi gdy ja wjeżdżałem na autostradę. Bez mandatu!


W sumie szybko przekonałem się, że światła się przydadzą, ponieważ gdy tylko wjechaliśmy w góry, zaczęła się mgła. I tak było przez dobre 30 min. jazdy.


Później szło już szybko! Kilometry uciekały, a ja ... ja uciekałem z przed bykiem!


Madryt widziałem już z odległości 60km. Od razu wróciły wspomnienia. Byłem tu kilka razy. Zawsze spędzałem tu miłe chwile. Zawsze w otoczeniu wspaniałych ludzi.
Liczę że tym razem będzie tak sam! Jestem na miejscu! To tu jechałem 3300 km. To dla tego miejsca spędziłem 4 dni sam ze sobą. Jestem szczęśliwy! Udało się. Reszta jest wspomnieniem.

Przystanek San Sebastián

Jeśli ktoś wczoraj pomyślał przez chwilę, że skoro nie ma wpisu to znaczy że coś się musiało stać, to się wcale nie pomylił. Ale o tym za chwilę.


Wczorajsza noc spędzona na leżaku do opalania trwała krótko. O 6:00 wyruszyłem w stronę Bordeaux... w stronę morza! Na nieszczęście, wraz ze mną na wybrzeże podążały rzesze kamperów obładowanych deskami, materacami i rowerami. 450 km które miałem do przejechania, spędziłem więc przeciskając się pomiędzy autami. Korek, korek, korek!


Najgorzej było w Bordeaux. Myślałem, że motocykl z przegrzania się zaraz zapali. Ratując sytuację, postanowiłem zrobić sobie chwilę przerwy i przy okazji pomyśleć o obiedzie. Pierwszy zjazd z autostrady do miasta i od razu trafiłem na Auchan. Idealnie!
Poniżej zdjęcie z pod drzwi galerii. Tylko tam mogłem znaleźć kawałek cienia.


Z Bordeaux zostało tylko 80 km i wreszcie upragniona plaża! Małe miasteczko Arcachon. Piękne! Ale nie było czasu żeby się zbytnio zachwycać. Chciałem już tylko zdjąć cały strój i położyć się na plaży! Temperatura - 32*C.


Ledwo co siadłem na plaży, a już zrobiłem się głodny. Od dawna wiadomo że woda wyciąga siły i człowiekowi szybciej chce się jeść! :) Dziwi tylko fakt, że nie zdążyłem nawet zamoczyć palca w wodzie a już brałem się za jedzenie. Tym razem obiad był bardzo urozmaicony. Bagietka, serek czosnkowy, sałatka i sok pomarańczowy. Stare, dobre, sprawdzone połączenie.



Po jakże sytym objedzie postanowiłem się zdrzemnąć. I tak smażąc się na słońcu, przespałem 1,5h. Dziś już nawet pokazała się lekka słowiańska opalenizna (kolor czerwony).
Opuszczając plaże, spotkałem francuskiego Czopera. Ten przynajmniej kupił sobie kufry!


Do granicy hiszpańskiej postanowiłem nie jechać autostradą, ale lokalną drogą, wzdłuż wybrzeża. To był dobry wybór. Jechało się dłużej, ale za to trasa była bardziej wymagająca. Górki, zakręty i pełno samochodów na drodze. Co chwilę przejeżdżało się przez małe, nadmorskie miejscowości. Jak dla mnie, nie wiele różniły się od Łeby, Ustki czy Darłowa... na oko, o 15*C!




Francję pożegnałem około 17:00. Postanowiłem, że noc spędzę w San Sebastián. Od granicy to było zaledwie kilkadziesiąt kilometrów.
San Sebastián wyglądał niesamowicie. Skały a zaraz poniżej zatoka. Miasto pełne gór i wzniesień. Im wyżej, tym widok na morze jeszcze bardziej zachwycał. Góry i morze w jednym miejscu. To robi wrażenie!


No i gdy już raczyłem się tymi widokami, okazało się że motocykl odmówił posłuszeństwa! Padł akumulator. Na szczęście stary, dobry 'popych' zadziałał. Zaczęła się jazda po stacjach benzynowych w poszukiwaniu prostownika, żeby naładować akumulator. W mieście nie było nic, więc wróciłem na autostradę. Zrobiło się już ciemno, a światła tylko dodatkowo obciążały baterię. Utknąłem na małej stacji benzynowej gdzieś w lesie. Tam również nie mieli tego czego szukałem. Pozostało poczekać do rana.


Tak wyglądało mojej miejsce noclegowe tej nocy. Żadnej kawiarni, baru. Pozostało tylko rozłożyć matę i iść spać.

Teraz jestem w drodze do Madrytu. Jadę bez świateł. Zostało mi 200km. Ale o tym napiszę później.

piątek, 29 lipca 2011

Ibuprom max - nowa reklama


Dziś jechałem w stoperach w uszach. Nie dało się wytrzymać. Głowa mi pęka od szumu wiatru, pięknego 'głosu' silnika i dźwięku mijanych aut. Od razu przypomniała mi się reklama Ibuprom Max... Następna powinna być o motocykliście! Mój pomysł na ich nową reklamę! Proszę to przekazać gdzie trzeba:)

Przystanek Orleans



Drugi dzień ma się ku końcowi. Na chwilę obecną przejechałem dziś 886km.
Po setnej próbie, udało mi się znaleźć wreszcie Internet. Dlatego korzystam. Dziś jeszcze chcę przejechać 200 km, ale postanowiłem że napiszę już teraz. Później mogę już nie mieć okazji…

Wyruszyłem o 9:00. Do granicy z Francją pogoda bardzo dobra. I wszystko układało się idealnie, gdyby nie jeden Niemiec, który postanowił mścić się na mnie za Grunwald! Niestety nie nagrałem tego kamerą… a byłoby na co popatrzeć. Jak to powiedziałem dziś Pawłowi : ‘jak na razie tylko raz bym zginał’. Oby tak dalej!





O 13:00 pożegnałem Niemcy, jednocześnie witając francuską ziemie! O tak! Francja! Kraj w którym nie marnują się żadne żaby i ślimaki! Gdzie… no właśnie! Tu motocykliści witają się /dziękują sobie NOGĄ ! Miałem z tego niezły ubaw gdy to zobaczyłem. Przede mną jeszcze kilkaset kilometrów do granicy hiszpańskiej, więc jeszcze będę mógł się tym widokiem nacieszyć :)
Poza tym, padał grad, potem deszcze a na końcu było 27* C!




Była dziś też francuska uczta! Zestaw który dostałem od Ani i Czopera, powoli jest konsumowany:) Dzięki! Umierałem z głodu!




A tu widok z okna restauracji w której teraz siedzę. Autostrada A10 w stronę Bordeaux. Dziś raczej nie skosztuję tamtejszego wina…

czwartek, 28 lipca 2011

Przystanek Bad Hersfeld



Pierwszy przystanek. W sumie nie tu gdzie planowałem, ale tak wyszło. Może nie potrzebnie spałem pod Wrocławiem na ławce przez 1h... może gdyby na UEKu mi szybciej poszło... W każdym razie jestem tu gdzie jestem! Przejechałem dziś troszkę ponad 1000 km. Tankowałem 7 razy! Trochę to denerwujące, ale przynajmniej można przez chwilę nogi wyprostować. Czoper, miałeś rację. Chce się spać... Ale wiesz czemu? Bo siedzieliśmy do 2.30!!!:) W Krakowie kupiłem sobie worek Kopiko. KopaMaTaKawa, ale pod Wrocławiem i tak już spałem;)

Podróż trwa już 16godzin. Nie chcielibyście mnie teraz widzieć... :) Jest tak źle, że nie chcieli mnie do restauracji wpuścić;) Zaraz pójdę coś z tym zrobić.

Asia, Ania, Beti, Plucio i Czoper! Dziękuję że mnie odwiedziliście i że chciało Wam się wstać o 5.30:) To dla mnie wiele znaczy! I w nagrodę, w zdjęciach które przesyłam, macie takie jedno specjalnie dla Was;)

Dziękuję wszystkim za wsparcie! Wiadomości, smsy, za telefony! Świadomość, że ma się wsparcie wśród znajomych, jest dla mnie bardzo budujące! DZIĘKUJĘ!

Poniżej link do zdjęć z dnia dzisiejszego. Uwaga! Zdjęcia monotematyczne;)

https://picasaweb.google.com/salwamateusz/Wyjazd?authkey=Gv1sRgCNTKjeyE6cTDUw#5634488085433123986

3... 2... 1... Ruszam!

45 min. i startuję! Następny wpis już z trasy. Pogoda bardzo dobra. Jak na razie 16*C. Później będzie już tylko lepiej. ZERO deszczu!!! :)

środa, 27 lipca 2011

Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie




Na 12 godzin przed wyjazdem kolejna dobra informacją! Otrzymam wsparcie od mojego UEK-u!!! Bardzo się cieszę, że będę mógł nosić na piersi logo uczelni na której przyszło mi studiować już piąty rok!

Do wyjazdu zostało 7,5h. Wszystko spakowane. Tylko ten deszcz....

Nowy nagłówek!!!

Jak widać, zmienił się nagłówek blogu! Teraz wygląda idealnie! Oczywiście to nie moja zasługa. To zasługa Ewy, jednej z wolontariusze, która sama zaoferowała swoją pomoc przy poprawieniu grafiki:) Bardzo Ci dziękuje!

A teraz najważniejsze!

Proszę skopiować poniższe linki i zagłosować!!! To bardzo ważne, a cała operacja trwa zaledwie 10 sek.

https://mojeinteligo.pl/konkurs/index.php5?id=praca&wid=832

https://mojeinteligo.pl/konkurs/index.php5?id=praca&wid=827

Kto zagłosuje, proszę w komentarzu się ładnie wpisać. Będzie niespodzianka! :)

Audycja Programu Pierwszego Polskiego Radia

Kto może, zachęcam do słuchania dziś audycji w Programie Pierwszym Polskiego Radia. Gdzieś tam, powinna przewinąć się moja wypowiedź:) Może być naprawdę śmiesznie.

wtorek, 26 lipca 2011


Mail z portalu PolakPotrafi.pl:
"Twój projekt MotoYouth Trip zebrał wystarczające wsparcie, aby go zrealizować :)
Zebrano 2000,00 zł z założonych 2000,00 zł! Gratulujemy!"

Udało się!!!! :)

Bardzo dziękuję Kuba... za wszytko! :)

poniedziałek, 25 lipca 2011

TVP Kielce

Sobotnie popołudnie spędziłem nagrywając materiał dla TVP Kielce.
Efekt? Zapraszam do obejrzenia:

http://www.tvp.pl/kielce/informacyjne/informacje/wideo/23072011-godz-1830/4964854

Od 9:47 minuty.

Oraz link do artykułu na stronie TVP Kielce:

http://www.tvp.pl/kielce/aktualnosci/rozmaitosci/podroz-marzen/4964977

Dziękuję Żaklina!

piątek, 22 lipca 2011

Suenos

...hacer sus suenos realidad...
Dziękuję Basia! Jestem coraz bliżej chwili, kiedy to stanie się faktem!

środa, 20 lipca 2011

Zespół Szkół Sióstr Nazaretanek im. św. Jadwigi Królowej w Kielcach



O starej szkole się nie zapomina... Na szczęście działa to w dwie strony! Cieszę się, że Siostry Nazaretanki przychyliły się do mojej prośby o wsparcie projektu. Bardzo dziękuję! Do zobaczenia już niedługo!

wtorek, 19 lipca 2011

Radio Plus Kielce

O moim wyjeździe wspomniano również na antenie Radia Plus Kielce! Wczoraj umieszczono również informację o projekcie na stronie radia. Bardzo dziękuję pracownikom Radia Plus, a w szczególności dyrektorowi radia! Do zobaczenia!

Link do strony:
http://www.plus.kielce.pl/www/index.php?klik=w&go=2&full=15925&op=3

Radio Plus Kielce 107,9 FM - przejeżdżając przez Świętokrzyskie, polecam słuchanie tej stacji! Grają bardzo przyjemną muzykę.

poniedziałek, 18 lipca 2011

Poniedziałek.

Jeszcze tylko 4 dni i wracam do Kielc! W pracy wolne przez najbliższy miesiąc.

Z każdym dniem coraz większe emocje związane z wyjazdem. Pojawia się też lekka obawa.
Mam nadzieję że wszystko pójdzie dobrze...

sobota, 16 lipca 2011

Echo Dnia


Dziś kolejny ogromny sukces! W gazecie i na stronie internetowej Echa Dnia ukazał się artykuł o moim projekcie! Bardzo dziękuję Ani za poświęcony czas i energię, którą włożyła w napisanie tego artykułu!

Link do artykułu:
http://www.mmkielce.eu/artykul/wolontariusz-z-zagnanska-ruszy-na-swiatowe-dni-mlodziezy-prosi-o-pomoc-390255.html

Program Pierwszy Polskiego Radia

I po nagraniu! Audycję będzie można usłyszeć we środę (27.07), w Programie Pierwszym.
Przy okazji nagrania, poznałem dwie bardzo ciekawe osoby.
Chciałbym podziękować Ani z Krajowego Biura Organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży, która zaprosiła mnie w Warszawy! Mimo wielu obowiązków, dziękuję że znalazłaś chwilę na rozmowę:) Do zobaczenia w Madrycie!
Basia natomiast wyrusza do Madrytu wraz z ośmioma innymi wolontariuszami, busem! Wyruszamy prawie w tym samym czasie. Jesteśmy umówieni w Monachium na spotkanie! To będzie coś!

piątek, 15 lipca 2011

Raport 15.07.11

Od wczoraj wydarzyło się bardzo wiele... Zadzwonili z Echa Dnia, przeprowadzili wywiad, poprosili o zdjęcia - artykuł ukaże się w najbliższym wydaniu i na stronie internetowej. Dziś o projekcie mówili również w Radio Plus. Teraz jestem w drodze do Warszawy. Jutro rano będę opowiadał o moich planach na antenie Polskiego Radia. Postaram się wszystkie audycje i artykuły tu zamieścić.
Widziałem się dziś z Jerzym Dudkiem. Po raz kolejny usłyszałem od niego dobre słowo. Dzięki Jurek!
Poza tym, anonimowy darczyńca ofiarował mi dziś wsparcie finansowe. Bardzo dziękuję!!! Twoją prośbę wypełnię najlepiej jak tylko będę potrafił!
Do wyjazdy 13 dni!

czwartek, 14 lipca 2011

Raport 14.07.11

Motocykl w serwisie, trasa opracowana, kamera przygotowana. Kompletuje potrzebne rzeczy. Wciąż szukam sponsorów.
Do wyjazdu zostało 14 dni ! Jeszcze sporo do zrobienia.

niedziela, 10 lipca 2011

Jerzy Dudek z pomocą!


Wielki bramkarz, wspaniały człowiek, wieczny optymista- po porostu Jerzy Dudek! Na swoim fan page'u na facebook'u umieścił informację z prośbą o pomoc przy realizacji mojego projektu! Nie trzeba było go długo namawiać. Dziękuję Ci Jurek!

http://www.facebook.com/jerzydudek25#!/jerzydudek25